Hermiona otworzyła oczy. Leżała w swoim ciepłym łóżku w wieży Gryffindoru. Przeciągnęła się w jedną i drugą stronę, a potem powoli wstała. Rozejrzała się po pokoju. Kufry były już spakowane, a inne łóżka - puste. Dawne lokatorki wyjechały dzień wcześniej do swoich domów, jednak Hermiona miała coś jeszcze do załatwienia. Musiała wyjaśnić coś z pewnym chłopakiem. Denerwowała się, ponieważ nie wiedziała dokładnie co ma powiedzieć, ale... kochała go ponad wszystko i czuła, że kiedy spojrzy w jego szare, lecz piękne oczy będzie wiedziała jak się zachować. Ale, przecież nie miała dla niego specjalnie dobrych wieści... A co jeśli stanie się dla niej opryskliwy i zły jak dawniej? W końcu kiedyś był jej wrogiem. Nienawidziła go. Za to wszystko co jej robił. Za wytykanie jej tego, że jej rodzice są mugolami, za śmianie się z jej burzy włosów, których nigdy nie mogła porządnie rozczesać i za wielkie, przednie zęby. To był najgorszy jak dotąd okres w życiu Hermiony. Ale teraz już przeminą, nie ma się czego obawiać. Jest teraz jej chłopakiem, nie ma się czego bać. Przy nim czuje się bezpieczna. Na chwilę jeszcze powróciła myślami do dawnych czasów spędzonych z przyjaciółmi, i zaczęła się ubierać.
Podczas roku szkolnego zawsze coś się działo - inne dziewczyny z pokoju przez całą noc potrafiły gadać o tym, który chłopak najbardziej im się podoba, jakie buty założą jutro i inne pierdoły, które dla Hermiony nie były szczególnie ważne. Ona wolała książki. Uwielbiała zapach nowiutkich książeczek, które trawiały do szkolnej biblioteki. Zawsze po lekcjach chodziła tam z przyjaciółmi, których już teraz nie ma. Wyjechali, zostawili ją samą... Harry razem z Ginny wrócili do Doliny Godryka, planowali już ślub, Ron po zerwaniu również postanowi oddalić się od byłej dziewczyny. Została sama. No, nie całkiem sama. Jest jeszcze ON. Draco Malfoy, najukochańszy, najmilszy i najczulszy chłopak jakiego miała.
Spojrzała na zegarek. Zbliżała się ósma, trzeba zejść na śniadanie do Wielkiej sali i zataszczyć kufry na dół. Nagle poczuła, jak coś bardzo miękkiego dotyka jej dłoni. Krzywołap! Na śmierć o nim zapomniała. Jego też trzeba spakować i nakarmić. Wzięła brzydkiego, rudego kota na ręce i mocno przytuliła. Wiele mu zawdzięczała. Kochał ją i opiekował się nią, a ona odwdzięczała mu się tym samym.
- To co, Krzywołapku, trzeba opuścić to miejsce - powiedziała Hermiona do swojego czteronożnego przyjaciela - Już na zawsze.
Podczas roku szkolnego zawsze coś się działo - inne dziewczyny z pokoju przez całą noc potrafiły gadać o tym, który chłopak najbardziej im się podoba, jakie buty założą jutro i inne pierdoły, które dla Hermiony nie były szczególnie ważne. Ona wolała książki. Uwielbiała zapach nowiutkich książeczek, które trawiały do szkolnej biblioteki. Zawsze po lekcjach chodziła tam z przyjaciółmi, których już teraz nie ma. Wyjechali, zostawili ją samą... Harry razem z Ginny wrócili do Doliny Godryka, planowali już ślub, Ron po zerwaniu również postanowi oddalić się od byłej dziewczyny. Została sama. No, nie całkiem sama. Jest jeszcze ON. Draco Malfoy, najukochańszy, najmilszy i najczulszy chłopak jakiego miała.
Spojrzała na zegarek. Zbliżała się ósma, trzeba zejść na śniadanie do Wielkiej sali i zataszczyć kufry na dół. Nagle poczuła, jak coś bardzo miękkiego dotyka jej dłoni. Krzywołap! Na śmierć o nim zapomniała. Jego też trzeba spakować i nakarmić. Wzięła brzydkiego, rudego kota na ręce i mocno przytuliła. Wiele mu zawdzięczała. Kochał ją i opiekował się nią, a ona odwdzięczała mu się tym samym.
- To co, Krzywołapku, trzeba opuścić to miejsce - powiedziała Hermiona do swojego czteronożnego przyjaciela - Już na zawsze.
"Już na zawsze." oooooo <3 so sad. Draco najmilszy?! no chyba nie :D
OdpowiedzUsuńTeraz już tag :D
Usuń