czwartek, 20 marca 2014

Rozdział 1

 Hermiona zbliżała się do wielkich, dębowych drzwi ok wielkiej Sali. Kiedy tam weszła miała przeczucie, że coś jest nie tak. W ciągu roku szkolnego znajdywały się tutaj cztery, wielkie stoły, przy których siedziały tłumy uczniów Hogwartu. Teraz w Wielkiej Sali było dziwnie pusto. Wszystkie stoły zniknęły, na samym środku znajdowały się tylko dwa krzesła przystawione do małego stoliczka. Na jednym z krzeseł siedział Draco. Obok jego talerza stało jabłko i sok pomarańczowy, który tak bardzo lubi. Na talerzu znajdowała się najzwyklejsza kanapka z serem, sałatą, szynką i pomidorami. Kiedy usłyszał kroki Hermiony przestał jeść i uśmiechną się. Dziewczyna odwzajemniła uśmiech i  usiadła na przeciwko chłopaka. Nie trać czasu, pomyślała sobie, miej to już za sobą.
Jednak Draco odezwał się pierwszy.
- Cześć słoneczko, dobrze się spało - uśmiech wciąż nie schodził z twarzy chłopaka.
- Tak, dziękuje za troskę - odpowiedziała.
- Hermiono, wiesz jak bardzo Cię kocham, prawda?
- Oczywiście - z niewiadomych powodów Hermiona zaczęła się niepokoić.
- To dobrze. Posłuchaj, muszę Ci coś powiedzieć - dopiero teraz miał poważną minę -  A więc, mój ojciec zafundował mi wczasy. Już dziś wieczorem przyjeżdża tutaj żeby mnie odwieźć na lotnisko.
- Ale gdzie? Gdzie jedziesz? - Hermiona była bliska płaczu choć nawet nic jeszcze nie wiedziała.
- Hermiono, nie denerwuj się, proszę - Draco pogłaskał swoją wybrankę po policzku - Do Chin. Wyjeżdżam do Chin.
- Na ile.
- Słucham?
- Na ile wyjeżdżasz.
 Na twarzy Draco pojawił się ból.
- Na półtora roku.
 Hermiona nie wytrzymała. Z oka dziewczyny wydobyła się przezroczysta, słona substancja. W tej samej chwili z drugiego oka wyleciał ten sam płyn, co z pierwszego oka. Ścigały się po różowych, gładkich policzkach aż wylądowały na posadzce w Wiekiej Sali.
- Hermiono, nie płacz - Draco próbował uspokoić w jakis sposób swoją dziewczynę, jednak na próżno. W końcu zdobył się na ten gest i pocałował ją.
 Jeszcze nigdy ich usta nie spotkały się, więc to był ważny moment w ich życiu. Hermiona była zaskoczona, że chłopak miał tak ciepłe usta, a Draco nie spodziewał się tego, że ta kujonka może tak świetnie całować. Dla obojga ta chwila zdawała się płynąć w nieskończoność, a przynajmniej nikt nie chciał tego kończyć. Ale jednak musieli złapać oddech. Kiedy odkleili się od siebie i mieli juz wystarczający zapas tlenu, wpadli sobie w objęcia. Podzielili się temperaturą ich ciał, tworząc idealną harmonię, ponieważ dziewczynie było gorąco, a chłopak miał lodowate ciało. Nawzajem ogrzewali się i ostudzali. Po tej wspaniałej chwili, wyszli na błonia i cieszyli się tym dniem tylko we dwoje.

1 komentarz: