HERMIONA POV
Zadzwonił telefon. Hermiona z trudem otworzyła oczy. Powoli wstała, i podeszła do brzęczącej komórki.
Usłyszała znajomy lecz dawno nie słyszany głos jej jedynej, prawdziwej przyjaciółki:
- Hermiona? Jesteś tam? - w głosie Ginny było słychać wielkie szczęście.
- Cześć, Ginny, jak tam u Ciebie? - Hermiona odezwała się słabym głosem.
- Wspaniale, zaraz powiem Ci dlaczego, ale najpierw powiedz mi, czy masz taki niewyraźny głos, czy mi się przesłyszało? - na moment ucichła, bo rozpoznała ton tej chrypki. - Płakałaś?
- Tak, wczoraj Draco musiał wyjechać na półtora miesiąca do Chin. Jego ojciec go tam wysłał. Ma chyba nadzieję, że podczas pobytu tam zmieni zdanie i ze mną zerwie... nie za bardzo się lubimy - wytłumaczyła.
- Oj, to nie dobrze. - zmartwiła się Ginny. - W późniejszym życiu twoje relacje z jego ojcem będą miały wielkie znaczenie.
- Wiem, dlatego się martwię... ale dość już o mnie. Miałaś mi powiedzieć dlaczego jesteś taka szczęśliwa. - zmieniła temat Hermiona.
- Ach, no tak, zapomniałam. - chwila ciszy, a potem: - HARRY I JA ZARĘCZYLIŚMY SIĘ!
- O boże, gratulacje. - rzekła zmieszana Hermiona. - Bardzo się ciesze.
- Dzięki. - Ruda zdążyła już trochę ochłonąć. - I chcę, żebyś była moją druhną. Luna już się zgodziła... co ty na to?
- No cóż, nie mogę zawieźć mojej najlepszej przyjaciółki w jej wielkim dniu! - Dziewczynie znów zebrało się na łzy.
- Wiem, że to może być dla Ciebie trudne, przecież kiedyś chodziliście... - teraz Ruda miała wątpliwości. Ale z drugiej strony bardzo kochała Harry'ego. Wybrała miłość życia, a nie najlepszą przyjaciółkę.
- Nic z tych rzeczy... po prostu ostatnio moje życie zmieniło się w istny koszmar, więc trudno mi jest zaakceptować jakieś szczęśliwe wydarzenie... to wszystko. - podpowiedziała brązowooka.
- Dobrze, rozumiem. Mam jeszcze jedno pytanie. - Hermiona wstrzymała oddech. Czy jej przyjaciółka ma jeszcze jakieś informacje, które znów spowodują zły humor przez resztę dnia? - Chciałabyś przyjechać do nas jutro? Żeby pomóc nam w organizacji przyjęcia.
- Oczywiście, poproszę tatę, żeby mnie odwiózł.
- Nie ma problemu, Harry może po Ciebie pojechać, prawda kochanie? - Hermiona usłyszała w tle męski głos. Wyrażał zgodę. - Harry się zgadza. Mówi też, że podjedzie pod twój dom około godziny 12.
- Dzięki. - Hermiona czuła się coraz gorzej. - Musze już kończyć. Do zobaczenia jutro.
- Trzymaj się tam jakoś. - Ginny odłożyła słuchawkę.
Hermiona była załamana. Najpierw wyjazd Draco, a teraz ślub jej byłego chłopaka! I to jeszcze z jej najlepszą przyjaciółką! Najchętniej teraz zerwałaby z nimi kontakt. Była wściekła ale też szczęśliwa, że jej przyjaciółka odnalazła wreszcie prawdziwą miłość.
Jeszcze raz podniosła słuchawkę, i wykręciła numer Draco. Musi powiedzieć mu wszystko. Natychmiast.
*****
DRACO POV
W samolocie obudziła go stewardessa. Powiedziała, że samotol już wylądował, i że trzeba opuścić samotol. Zabrał swoje rzeczy i wyszedł z samolotu. Gdy tylko zszedł na ziemie ślepiło go słońce. Nic nie widział. Dopiero kiedy jego oczy przyzwyczaiły się do światła, zobaczył lotnisko, imponujące samoloty i ludzi. Nagle usłyszał dzwonek telefonu. Na ekranie wyświetlił się numer Hermiony. Natychmiast odebrał.
- Hermiona? Wszystko w porządku? - zapytał zaniepokojony.
- Tak, spokojnie. Chciałam tylko usłyszeć twój głos. - powiedziała słodko. - No, i przekazać kilka informacji.
- Tęsknię. -Tylko to jedno słowo udało mu się przecisnąć przez gardło. Tak bardzo chciał teraz jej dotknąć, pocałować, poczuć ją, że jest przy nim.
- Ja też. - szepnęła. Jej też pewnie go brakowało. - Posłuchaj, Ginny i Harry zaręczyli się, i zapraszają mnie na ślub.
- To wspaniale! Przekaż gratulacje ode mnie. - po raz pierwszy od czasu wyjazdu, uśmiech zagościł na jego twarzy.
- Taaak... tylko, że Harry przyjedzie dzisiaj po mnie do domu. - jej głos stawał się coraz bardziej słabszy.
- I co w związku z tym? - znów zaczął się niepokoić.
- Wydaje mi się, że on chce zapłacić mi za to, że z nim zerwałam. Chyba chce mi zrobić krzywdę, a teraz będzie ze mną sam na sam. To idealny moment. - srebrnowłosemu wydawało się, że Hermiona zaraz zemdleje.
Cała krew odpłynęła mu z twarzy.
- Spokojnie, to twój przyjaiel, na pewno nie zrobi Ci krzywdy, ale jeśli coś naprawdę będzie się działo, zadzwoń.
- Dziękuje Ci. Będę pamiętać. - uspokoiła się trochę. - Muszę już kończyć, chyba właśnie przyjechał.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie te... - nie dokończyła. Draco zaczął naprawdę się niepokoić.
- Hermiono, jesteś tam? Hrmiono? HERMIONO! - nikt nie odpowiedział.
Nagle Draco usłyszał krzyk. Krzyk Hemiony. A potem znowu cisza.
- HERMIONO! HERMIONOOO! - Draco, zrozpaczony darł się do słuchawki.
Usłyszał sygnał kończący rozmowę. Ktoś po drugiej stronie słuchawki się rozłączył, ale to na pewno nie była Hermiona.
Najprawdopodobniej Harry porwał Hermionę. Zrobił to, czego ona tak się bała, a on jej nie pomógł. Jeśli cos jej się stanie nie wybaczy sobie. Nie, musi jej pomóc teraz. Nie może zostawić jej w potrzebie.
*****
Hej, tu Mrs. Mellark :)
Chciałabym przekazać Wam kilka istotnych informacji.
Po pierwsze:
Data następnego rozdziału nie jest znana.
Po drugie:
KONIECZNIE zostaw komentarz, nawet ten negatywny. Każda opinia jest dla mnie ważna :D
W zasadzie to tyle XD
Pozdrawiam,
Mrs. Mellark